Menu Strony
Dobre Niusy
Masło shea rodem z Afryki
Kobiety żyjące w miastach zdecydowanie rzadziej zrywają z pól zioła, gdy coś im niedomaga, zdecydowanie też rzadziej sięgają po produkty naturalne do pielęgnacji urody (no może czasem przylepiają sobie plasterki ogórka, dzięki wiedzy zdobytej na przykład z czasopism, na tematy związane z pielęgnacją ciała). Na wsi (z naszych obserwacji to wynika) częściej zdarza się kobietom zastosować na przykład jajko do mycia włosów, albo mleko do przemycia skóry, lub przyłożyć jakieś zielsko na ranę. Dawniej tylko tak sobie radzono, bo przemysł kosmetyczny nie był tak rozwinięty, a i nie wszystkich było stać na kosmetyki. Takie na przykład kobiety z Afryki zachodniej, zbierają z drzewa masłowego shea rosnące na nim orzeszki, które mają bardzo dużo naturalnego tłuszczu (nazywają go masło shea lub karite) i stosują je jako naturalny kosmetyk. Cóż jest takiego w tym maśle, że niektóre firmy kosmetyczne wykorzystują go jako ważny dodatek do kremów, balsamów czy innych? Otóż masło shea ma szczególne właściwości, bo oprócz tego, że dobrze nawilża i odżywia skórę suchą (a zwłaszcza zniszczoną czy szczególnie wrażliwą) to nadaje się też do cery tłustej, poza tym przyspiesza gojenie się ran, leczy rozstępy, opóźnia starzenie się skóry i zabezpiecza przed słońcem (naturalny filtr). W Afryce kobiety pielęgnują nim niemowlaki lub smarują bolące mięśnie czy stawy.

